Linki:

Moje blogi:

Blog > Komentarze do wpisu
Mystery Shopper

Mobilizacja totatalna, TOTALNA MOBILIZACJA, AFERUS CHRYJUS AGENTUS. Naczelny pruł po pokoju od ściany do ściany, próbując dogonić myśli. Sprawa nie mogła być prosta, jeśli tkwiliśmy na zbiórce.

- Koleżanki, koledzy, koleżanki, koledzy - powtarzał w kółko, ferworzył, aż gruchnął baniastym zadem. - Wśród nas węszą szpiedzy zorientowani na gafy, na niepomyślny splot zdarzeń, skorzy wytykać nam braki, mi zaś błędne przywództwo - wszystkich oblała psychoza. - Ktoś doniósł, że Wydział Kontroli powołał Mystery Shopper'a, osobę wtopioną w tłum, zakradającą się z tłumem i w tłumie upatrującą sukcesu. Wichrzyciel udaje klienta, pyta, wymaga, spragniony niewiedzy, zmęczenia. Ale nie z nami te gierki, nie z nami. Przecież jesteśmy sprytniejsi. Dlatego wprowadzam zasadę: Im bardziej marudny odbiorca, im bardziej kurwica nas bierze, tym większą wzmagamy cierpliwość.

 

Dnia następnego, zwieńczywszy kolejkę wyprułem goniony pęcherzem, makabrą erupcji mocznika.

- Widzisz tego faceta? - znienacka zagaił Bestialski.

- Widzę, no jasne, że widzę - zerknąłem na NIEKLIENTA, wynosiciela kawy.

- No widzisz. Jeżeli widzisz, to patrz, gap się i działaj.

- Kiedy ja teraz wychodzę.

- Wychodzisz? Żadne wychodzisz, masz dyżur.

- Minuta, muszę na stronę.

- Na stronę, na stronę, baranie. To agent w najczystszej postaci, to Mystery Shopper nasłany. Zobacz jak chodzi, jak węszy.

- Nieprawda, muszę na stronę.

- Oj, nie jęcz, nie jęcz mięczaku. Dojdziesz do niego i sprawisz, aby zaznał uwagi, absorpcji bezwzględnej. Broń dumy.

Nadzorca lustrował mnie bacznie, a ja osaczyłem kawosza.

- Czy mogę w czymś pomóc? - stęknąłem i ten pozieleniał zmieszany, bo całkiem bliski był kawy, należnej z gruntu klientom:

- Yyyyy... O banku chciałem posłuchać, o waszych atutach.

Wiec rozpocząłem wywody, żarliwe, wykwintne, rozległe, coby nie myśleć o parciu wykrzywiającym mi gębę.

- Pan rodzi? - przerwał znudzony. - Do diaska, co z panem się dzieje?

- Przepraszam, zdążałem na stronę.

- To proszę się wybrać, zaczekam.

- Nie pora, szef patrzy, nie wolno. Ma pana za Mystery Shopper'a

- Za kogo?

- Za Mystery Shopper'a

- Czyjego szofera?

- Za Mystery Shopper'a. Takiego, co wietrzy, ocenia.

- Znaczy kontrola, inspektor? - tu facet ubawił się wdzięcznie. - Poproszę kawę i spieprzam, współczuję pracy serdecznie.

 

- No jak, jak? - przydreptał Bestialski. - Był kontent, oświadczył, że wróci?

- O tak, naturalnie, niedługo. Niech tylko pragnienie go skusi.

 

wtorek, 01 stycznia 2008, michal_mordarski

Polecane wpisy

  • Łosoś norweski

    - Pani weźmie tę rybę, czas leci - dresiarz przy punkcie obsługi wydawał się rozdrażniony. Świąteczna gorączka, w supermarkecie wrzało, gdy on wytrwale dochodzi

  • Zawodowa magia grudnia

    Przedświąteczna gorączka to czas dla biznesowych więzi. Firmy ofiarowują klientom prezenty, zapraszają na imprezy, panuje zgiełk i licytacja przemówień. Mocny z

  • Johnny Jump

    - Łączę z Bajgalskim - ktoś sypnął i do słuchawki wpadł obwieszczony: - Panie prezydencie, Bajgalski, mam rewelację. Proszę się trzymać..., proszę się trzymać f

Komentarze
2008/01/03 22:55:20
Uwielbiam ten popłoch w oczach pracowników :) a nie ma zupełnie czego się bać. Najwięcej punktów ujemnych dostaję się za bajzel na stanowisku :)